Strona wykorzystuje pliki cookies.
Dowiedz się więcej...

biuro@msm.jur.pl

+48 34 313 50 80

Logo serwisu.

Oficjalna strona internetowa

Myszkowska Spółdzielnia Mieszkaniowa

Zapraszamy do współpracy

Logo serwisu.

Aktualności

"Nie wdepnij" - jak to łatwo powiedzieć

"Nie wdepnij" - jak to łatwo powiedzieć

Rozmiar tekstu

A

A

A

O tym, że nawet najbardziej przyjacielskie psy bywają niebezpieczne, wie chyba każdy. Skoro tak, to należałoby zapytać dlaczego na naszych osiedlach nadal nie przestrzega się prawa w zakresie ochrony mieszkańców przed pogryzieniem. Dlaczego właściciele, spacerujący ze swoimi psami, nie zakładają im kagańców? Dlaczego panuje akceptacja tej niezdrowej sytuacji? Dlaczego właściwe służby nie ścigają i nie karzą łamiących prawo?
Jak widać nie wystarczają informacje, które konsekwentnie podajemy na naszych łamach, o tym, że psy są groźne, że mogą być przyczyną poważnych chorób (przywołaliśmy dramatyczny przykład nieszczęścia jakie dotknęło małą dziewczynkę zarażoną w piaskownicy chorobą odzwierzęcą). Nie pomogły też groźby wysokich grzywien za nie nieprzestrzeganie zapisów Regulaminu Porządku Domowego i przepisów prawa nakładających na właścicieli psów ras średnich i dużych, a zwłaszcza ras uznawanych za niebezpieczne, obowiązku stosowania kagańców. Wydaje się, że dopiero tragedia z udziałem agresywnego psa, skłoni nas do myślenia.


Czy będzie odszkodowanie?

Na Zachodzie można spokojnie spacerować po parkach, uprawiać jogging, bawić się na boiskach sportowych. Tam właściciele psów respektują prawo, bo boją sie kar; ich wysokości i nieuchronności. Pogryziony Amerykanin ma prawo domagać się nie tylko odszkodowania za stres, zwrotu kosztów leczenia, ale też pieniędzy, jakich nie zarobił z powodu zwolnienia lekarskiego. Osoby, których psy kogoś zagryzły, sędziowie często traktują jak nieumyślnych zabójców. Jeden z kalifornijskich sędziów skazał właścicielkę psa za „atak z użyciem broni”.
Niedawno do MSM zgłosił się mieszkaniec, którego pogryzł pies sąsiada. Z informacji jakie uzyskaliśmy wynika, że atak nastąpił w miejscu publicznym, a pies rasy agresywnej był bez kagańca. Najprawdopodobniej sprawa trafi do sądu. Poszkodowany będzie domagał się wysokiego odszkodowania i jeśli sąd zastosuje restrykcje podobne do obowiązujących w krajach wyżej cywilizowanych, to właściciel psa może spodziewać się poważnych kłopotów finansowych. Ta sprawa może być przełomowym momentem w zmianie podejścia właścicieli psów do stosowania prawa.

Psie kupy

W parze z zagrożeniem wypływającym z psiej agresji idzie też problem zachowania estetyki i higieny. Nadal przecież odchody psów są nieczystością najczęściej spotykaną na chodnikach, trawnikach, ulicach. Wciąż powszechny jest widok załatwiającego się w miejscu publicznym psa trzymanego na smyczy przez właściciela. Sami to widzimy i informują nas o tym mieszkańcy oraz pracownicy Glokoru, na których barki spada konieczność sprzątania nie po psach – jak mówią, tylko po ich właścicielach, bo to przecież do nich należy uprzątnięcie psiego kału.
Zdecydowana większość czworonogów nie jest ani zarejestrowana, ani opodatkowana. Wedle przybliżonych szacunków Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, w Polsce żyje ok. 8 mln psów. To najwięcej w Europie. Jeśli przyjąć, że pies robi średnio dwie kupy dziennie, ważące razem około pół kilograma, rocznie jeden pies produkuje 182 kg odchodów. 8 mln psów – prawie półtora miliona ton.
Można przyjąć, że w każdym z naszych bloków mieszka średnio 15 psów. Łatwo wyliczyć, że przy 80 budynkach mamy 218,5 ton psich odchodów rocznie.
Podobnie jest w zasobach SM Mystal i blokach MTBS. To zawrotna ilość cuchnących i niebezpiecznych nieczystości, z którymi trzeba się uporać.

Może będzie wyjście?

Bruksela chce wprowadzenia obowiązku noszenia widocznej torby na psie odchody i łopatki, podczas każdego spaceru z psem. Brak wymienionych akcesoriów będzie karany grzywną w wysokości 200 Euro.
W krajach UE stosuje się różne rozwiązania. Najostrzej do psich problemów podchodzą Brytyjczycy. Ustawa z 1996 roku nakazuje właścicielom sprzątać po psie, który nabrudzi w przestrzeni publicznej. Złapany na gorącym uczynku zapłaci 50 funtów, a w razie odmowy sprawa trafia do sądu, gdzie grzywna rośnie do 1000 funtów. Surowo karze się także właścicieli chodzących z psem bez smyczy. Za złamanie zakazu, podobnie jak za wchodzenie z psem na plac zabaw dla dzieci, można zapłacić 500 funtów.

Psie hałasy

W niektórych krajach władze starają się ograniczyć liczbę miejskich psów. W miastach amerykańskich nie można ich mieć więcej niż dwa lub trzy, zależnie od lokalnych przepisów. Jeśli właściciel nie chce się pozbyć nadliczbowego zwierzaka, sprawa trafia do sądu. Trzy miesiące więzienia i sto dolarów grzywny dostał przed dwoma laty mieszkaniec Holland w stanie Michigan, który nie chciał się rozstać z jednym z trzech psów. W starych krajach UE rejestracja psa jest obowiązkowa. Za brak przy obroży tabliczki z numerkiem rejestracji, nazwiskiem i adresem właściciela zapłacimy w Wielkiej Brytanii 5000 funtów.
We Francji i Niemczech na trzymanie psa w bloku musi się zgodzić wspólnota mieszkaniowa. Mniej psów to mniej hałasu i kup. Najbardziej radykalne są władze Szanghaju, gdzie hałas eliminuje się operacyjnie – usuwając psom struny głosowe. W Holandii nocne szczekanie może się skończyć interwencją policji i grzywną dla właściciela. U nas służby nie reagują na skargi, bo najczęściej nie składamy ich oficjalnie, a głośne zachowanie psów usiłujemy załatwić we własnym zakresie, czego skutkiem są tylko pogarszające się relacje między sąsiadami.
Nie wiemy ile naprawdę psów mieszka na osiedlach. Panuje w tej dziedzinie wyjątkowy bałagan. Właściciele nie rejestrują swoich czworonogów, nie sprzątają po nich, nie ponoszą konsekwencji ich uciążliwego zachowania. Podejście do problemów związanych z posiadaniem zwierząt sytuuje nas w ogonie Europy.


- Nie było by tych problemów gdyby nie nasza postawa. Skoro nie reagujemy, to znaczy, że jesteśmy nieczuli na brud, na smród, na ryzyko związane z atakiem agresywnego psa na nasze dzieci i na nas samych. Jeśli dalej będziemy patrzeć przez palce na karygodne zachowania współmieszkańców i tolerować nieegzekwowanie prawa przez powołane do tego służby, to nadal będziemy wnosić do swoich domów psie kupy, a nasze dziecko, któregoś dnia może zostać dotkliwie pogryzione przez psa, którego właściciel lekceważy nasze święte prawo do bezpiecznego i higienicznego zamieszkiwania w zasobach mieszkaniowych administrowanych przez MSM. - mówi prosząca o anonimowość mieszkanka osiedla Wierzchowina, właścicielka dużego psa.

Media w całym kraju podały:

Siedmiomiesięczna dziewczynka - Julia W. - została we wtorek (12 lutego 2008) pogryziona przez rottweilera w podwarszawskim Sulejówku. Nie udało jej się uratować.

Rottweiler był w rodzinie od kilku lat. Według dziadka i ojca dziewczynki, pies był spokojny.

Luty 2008

11

LUT

2008

305364

razy

czytano

362/447

msm.jur.pl

Logo serwisu.

Galeria zdjęć

Nasze osiedla wyglądają coraz piękniej. Realizacja unijnych projektów pozwalających na kompleksową termomodernizację budynków dobiega końca. Niebawem wszystkie nasze zasoby zyskają na energooszczędności i otrzymają nowy, bardziej atrakcyjny wygląd.

Zdjęcie:
Zdjęcie:
Zdjęcie:
Zdjęcie:
Zdjęcie:
Logo serwisu.
Zdjęcie:
Zdjęcie:
Logo serwisu.
Zdjęcie:
Zdjęcie:
Logo serwisu.
Zdjęcie:
Zdjęcie:
Logo serwisu.
Zdjęcie:
Zdjęcie:
Logo serwisu.
Zdjęcie:
Zdjęcie:
Logo serwisu.
Zdjęcie:
Zdjęcie:
Logo serwisu.
Zdjęcie:
Zdjęcie:
Logo serwisu.

Wyszukiwarka

Twoja przeglądarka internetowa, bądź system operacyjny, nie wspierają lektora w podanej wersji językowej.

Zdjęcie:

Zdjęcie:

Zdjęcie:

Uruchom

Wstrzymaj

Przewiń animację o jedno pole w lewo.

Przewiń animację o jedno pole w prawo.

Wstrzymaj

Uruchom

Przewiń animację o jedno pole w lewo.

Przewiń animację o jedno pole w prawo.

Opinie klientów

Dziękujemy

Logo serwisu.

Ukryj moduł.